Pół żartem, pół serio – relacja studentów Oxbridge
11 lipca 2017
Road to NYU
11 lipca 2017
Natalia Prymek

Moja duńska Syberiada cz. 2

Pobudka 

Wstałam o godzinie 7, zgodnie z nastawionym budzikiem. Przez ostatnie 2 i pół dnia spałam w sumie jakieś 2,5h, więc czułam się jak na kacu-gigancie. Ubrania pochowane w pudłach, zero łóżka, zero szafy, jedno drewniane biurko czuwało pod oknem i czekało aż ktoś na nie wejdzie i powiesi się na żarówce sterczącej jak palec boży z sufitu. Nie miałam nic w lodówce, więc o jedzeniu nie było mowy. Dopadłam do najbliższego kartonu podpisanego „CIUCHY”, wyjęłam kosmetyczkę razem z czystą bielizną i poleciałam do łazienki. Nic nie równa się z uczuciem zimnego prysznica po długiej i meczącej podroży, dlatego spędziłam pod tymi wspaniałymi strumieniami wody jakieś pół godziny, zastanawiając się co robić dalej. Mogłam iść prosto do sklepu, najeść się i pójść spać. Z drugiej jednak strony, był to dzień kolejnego spotkania ze studentami z kierunku. Na pierwszym nie byłam, więc wypadałoby się pokazać, bo nie ma nic gorszego niż totalna anonimowość w zupełnie nowym miejscu. Moje ciało było głodne, niewyspane i połamane od dmuchanego materaca, który, jak się później okazało, miał na odwrocie dziurę wielkości Watykanu, ale co tam. Ignorując wszelkie atawizmy i urojonego kaca, spakowałam laptopa i dokumenty do mojego plecaczka z pomponem i poleciałam do szkoły.

 

Na głodzie poznania

Mój kampus ma 3 oddziały: dwa położone stosunkowo blisko siebie i jeden po drugiej stronie miasta. Za pierwszym razem nie miałam zielonego pojęcia dokąd iść, więc naturalnie wylądowałam na tym złym. Od prawidłowego budynku dzieliło mnie jakieś 300 metrów, które pokonałam w czasie iście olimpijskim. Mam to do siebie, że każdy, nawet najmniejszy przejaw ruchu, mój organizm traktuje jak maraton. Wleciałam do budynku cała czerwona, z podkrążonymi oczami strzelającymi we wszystkich kierunkach, z doszczętnie przepoconym płaszczem (podkreślam – urojony kac i uwarunkowania genetyczne). Zapoznałam się z grupa, w której okazałam się być najmłodsza (18 lat). Nie było NIC do jedzenia, pomimo tego, ze BAA prowadzi nieziemską stołówkę. Nie, tego dnia, ku mojej rozpaczy, była zamknięta z całym cudownym jedzeniem za metalową kotarą. Okazało się również, że jestem tą, która przyjechała najpóźniej – wszyscy byli na dniu otwartym i zdawali się rozumieć układ budynków, plan lekcji i całe otoczenie. Przekonałam się, że moja grupa prawdziwie międzynarodowa: mamy Bułgarów, Czechów, Rumunów, Duńczyków, Niemkę, Litwinów i 4 Polki. Przechadzając się po Akademii, bardzo często zdarzało mi się słyszeć rozmowy po polsku, czy słowacku, który jest równie zrozumiały, chociaż odrobinę bardziej zabawny (zapytajcie kiedyś znajomych ze Słowacji dlaczego słowo „wyszukaj” tak ich bawi).

 

Pokaż kotku, co masz w środku

Sam budynek Akademii, a konkretniej „the Golden Tooth”, który jest specjalnym wydziałem dla studentów związanych z IT i wszystkim co multimedialne, wygląda schludnie i nowocześnie. Swoją nazwę zawdzięcza złotemu kolorowi blachy, która okala jego zewnętrzną część. Na 3 kondygnacjach mieści się kilkanaście sal wykładowych z nowoczesnym sprzętem i krzesłami o horrendalnej cenie i wątpliwej wartości użytkowej (czytaj: po godzinie siedzenia tracisz czucie w pośladkach). Wykładowcy to przemili ludzie, którzy nigdy nie podadzą ci odpowiedzi na zadane pytanie, a raczej sprawią, że pojawi się setka nowych. Może właśnie oto chodzi, żeby ciągle zadawać sobie nowe pytania, być dociekliwym? 

Mój kierunek nosi dumną nazwe „Multimedia Design and Communication” i składa sie z 4 przedmiotow: Design, Interaction, Business i Communication. Design przewiduje naukę podstawowych zasad estetyki i komponowania, obsługę programów graficznych takich jak Photoshop czy Illustrator. Większości uczysz się na własną rękę w domu, przy asyście platformy „Lynda.com”. Interaction to nauka języka HTML i CSS, pod koniec pierwszego semestru również PHP. Bardzo przydatne, jeśli kogoś kręci kodowanie (mnie nie). Business to podstawy, omawianie biznesów, które wstrząsnęły rynkiem, tworzenie BMC i analizy SWOT, w trakcie drugiego semestru zapewne coś więcej. Communication to przedmiot, który ma za zadanie pomóc nam dotrzeć do odbiorcy produktu, rozumieć i interpretować jego zachowania, żeby tworzyć produkt dla prawdziwej osoby, a nie wyimaginowanego klienta. „Own studies day” pojawia się na planie bardzo często, obok normalnych dni na uczelni i projektów grupowych, które trwają średnio trzy tygodnie, więc macie dużo swobody. 

Jeśli mogę jakoś podsumować moje doświadczenia z duńskim systemem edukacji, mocno zawężonymi do mojej szkoły i kierunku, to powiedziałabym, że trzeba mieć dobrze wykształcone umiejętności interpersonalne (networking to naprawdę wszystko), kreatywny, otwarty umysł i naprawdę dużo samozaparcia. Szkoła daje ci tylko wyłącznie materiały, pracujesz na projektach, ale tylko ty odpowiadasz za ilość wiedzy, którą przyswoisz i co dalej z nią zrobisz.

Moja rada? Nie przejmuj się, jeśli myślisz, że twój angielski nie jest wystarczająco dobry, że nie dasz sobie rady, że sam nie jesteś w stanie się utrzymać (niebawem napiszę o znajdowaniu pracy i kwestiach czysto finansowych) czy co tam jeszcze przychodzi ci do głowy. NIE MARTW SIĘ, wszystko jest dla ludzi.

Stay strong

 


Opinie o nas

  • Southampton Solent University
    Marta
    Taaaak! Otwieramy nowe yankee candle, studia znowu za chwile, przeprowadziłam się nareszcie do ładnego mieszkania, bo te studenckie domy tutaj to jest porażka, No i żyjemy sobie z chłopakiem w dwójkę, podróżujemy dużo także jest super ❤️
  • Maturzystka
    Agata
    Dziękuję za referencje, po poprawkach brzmią nieporównywalnie bardziej przekonująco niż pierwsza wersja.
  • Maturzysta
    Filip
    Dostałem zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną od Imperial College. Muszę przyznać, że jestem z siebie odrobinę dumny, choć na razie zero w tym mojej zasługi, a cała Wasza. Dziękuję!
  • Edinburgh University
    Grzesiek
    Konsultanci służą radą w każdej dziedzinie związanej ze studiami, a personal statement i referencja uzyskane dzięki Elab zapewniły mi miejsce na wymarzonym Edinburgh University. Studia w Wielkiej Brytanii to doświadczenie, którego nie można porównać z żadnym innym, krok, ba! - skok w przód.
  • Cass Business School
    Karolina
    I highly appreciate everything you do for me. I can't imagine how I would get through all the application process without the possibility to have somebody I can ask and to count on. I was nicely surprised how much advice I could get about everything that came to my mind. Thank You very much for such a great support. I believe your service is invaluable.
  • BA South Asian Studies
    Julia
    Pomysł na aplikowanie na studia w Wielkiej Brytanii przyszedł mi do głowy dopiero w listopadzie, kiedy dowiedziałam się, że deadline to już 15 stycznia! Jednak dzięki konsultacjom Elab bez problemu wybrałam uniwersytety, które najbardziej mi odpowiadały i przygotowałam aplikację na najwyższym poziomie, która pomogła mi się dostać na dokładnie taki kierunek jaki chciałam – Hindi na SOAS. Studia w Londynie to spełnienie marzeń i otwarta droga do międzynarodowej kariery!
  • University of Cardiff
    Ola
    Myślę, że ciężko jest się ograniczyć do kilku rzeczy, ponieważ współpraca układała się świetnie przez cały czas. Na pewno dużo pomocy otrzymałam przy początkowym procesie aplikacji, personal statement i reference. Nie do pominięcia jest również fakt, że otrzymywałam rady i odpowiedzi na każde pytanie, bez względu na to ile razy pytałam o to samo lub jak banalne mogło się ono wydawać.
  • University of the Arts
    Jakub
    Kiedyś nie wierzyłem, że dam radę przejść przez cały proces rekrutacji w zaledwie miesiąc, a dziś - dzięki Elab - studiuje wymarzoną fotografię w Londynie! Życie w UK, to niesamowita przygoda, studia wymagają wiele, ale oferują mnóstwo możliwości w zamian! Wykładowcy i studenci żyją przepełnieni pasją do tego co robią. Nie warto się wahać.
  • University of Cambridge
    Michał
    Studia na najlepszej uczelni w UK były moim marzeniem od początku IB. Nigdy nie poradziłbym sobie w gąszczu dokumentów, esejów (sczególnie na Cambridge) i reguł oraz jednocześnie nauce do egzaminów, gdyby nie nieoceniona pomoc indywidulanego konsultanta. Mierzę wysoko i wierzę, że warto zainwestować w sukces!
  • Grenoble Graduate School of Business
    Szymon
    Kiedy po trzech latach studiowania w Polsce zdecydowałem się na wyjazd, nie wiedziałem jak bardzo różnic się proces aplikacji, o ilu dokumentach i terminach trzeba pamiętać. Profesjonalna i zawsze fachowa pomoc konsultanta Elab uświadomiła mi wiele istotnych aspektów aplikacji, o których sam nigdy bym nie wiedział. Pomoc i rada doświadczonego profesjonalisty jest zawsze bezcenna.
  • Richmond, The American International University in London
    Justyna
    Moją przygodę ze studami w Lodynie zaczęłam od dostania sie na Middlesex University. Poczytałam trochę opinii na forach o tym uniwersytecie i zdaławałam sobie sprawę, że nie jest to najlepsza szkoła. Wtedy jeszcze to tak bardzo mi nie przeszkadzało, stwierdziłam,że ile ludzi tyle opinii i nie ma co się przejmować. Niestety już na miejscu, okazało się że opinie były prawdziwe i w Londynie sie potwierdziły. Bardzo niskie miejsce w rankingach, a także poziom nauczania słaby, miałam wrażenie, że nie stawia przede mną żadnych wyzwań. Wraz z koleżanką, również z Middlesex postanowiłyśmy przemyśleć nasze możliwości po rezygnacji. Jedyne opcje, które nam przyszły do głowy to poddanie sie i powrót do Polski, rezygnacja z Middlesex i aplikacja do jakiejś innej szkoły, ale dopiero za rok lub próba przeniesienia sie juz od nowego semestru. Wtedy zwróciłyśmy sie o pomoc do Pani Aleksandry z agencji Elab. Dzięki Elab dowiedziałyśmy sie o Richmond The American International University, gdzie złożyłyśmy podanie. W procesie aplikacji, zbierania dokumentów i kontaktu z uczelnią pomogła nam właśnie agencja Elab. W bardzo krótkim czasie udało nam się dopełnić wszystkich formalności i mogłyśmy rozpocząć studia w Richmond. Po tym doświadczeniach zdałam sobie sprawę, jak ważna jest pomoc osób, które znają sie na tych procesach aplikacyjnych, które czasem są bardzo skomplikowane. Gdyby nie Elab to prawdopodobnie teraz byłabym w Polsce, z uczuciem zmarnowanej szansy.Wyjazd za granicę na studia, z dala od rodziny bardzo mnie zmienił. Mam wrażenie, że w ciagu tych ostatnich miesięcy bardziej dojrzałam niż w ciągu 3 lat. Bardzo spodobał mi się system nauczania tutaj. Na mojej uczelni mogę wybierać sama przedmioty, układać plan tak jak mi odpowiada, a doradcy są tu dla mnie aby mi w tym pomóc. Czuje sie tu traktowana bardzo indywidualnie, nie jak jeden numer z tysięcy. Kredyt studencki może przerażać, ale należy go potraktować jako inwestycje w siebie i swoją przyszłość. Myślę, ze warto podjąć takie wyzwanie. I nawet jeśli coś nie wychodzi to nie przejmować i sie i próbować dalej. Nie każde marzenie spełnia sie ot tak, czasem trzeba do nich długo dążyć, ale to nie znaczy, że nie są nam pisane.
  • Martyna
    University of Westminster
    Martyna
    System rekrutacji na studia w Wielkiej Brytani nie jest najprostszy, wymaga także wiele czasu oraz znajomości wymagań. Dzięki konsultacjom Elab byłam w stanie mu sprostać. Złożenie wszystkich aplikacji na czas byłoby w moim przypadku: osoby będącej przez ostatni rok w podróżach praktycznie niemożliwe bez pomocy Elab. W trakcie rekrutacji nierzadko miałam pytania dotyczące nurtujących mnie niejasności, na które zawsze otrzymywałam rzetelne i kompetentne odpowiedzi. Udzielana mi była także pomoc w razie jakichkolwiek problemów. Elab pomógł mi także dokonać wyboru odpowiedniej uczelni, przybliżając specyfikę studiowania podobnych kierunków na różnych uczelniach. Dostałam się na wszystkie uniwersytety na jakie aplikowałam i mogę śmiało powiedzieć, że pomógł mi w tym personal statement, w którego przygotowaniu pomagał mi Elab. Zostałam także dobrze przygotowana do interview, przeprowadzanego ze mną przez jedną z uczelni. Pomoc Elab zapewniła mi miejsce na świetnym uniwersytecie. Mogę bez wahania rekomendować korzystanie z ich usług każdemu, kto tak jak ja marzy o studiowaniu w Anglii.
  • Iwona
    maturzystka
    Iwona
    Jak narazie wszystko w jak najlepszym porządku – jest oferta unconditional z Institute of Education – aplikacja musiała być bardzo przekonująca.
  • Grzesiek
    Edinbourgh University
    Grzesiek
    Konsultanci służą radą w każdej dziedzinie związanej ze studiami, a personal statement i referencja uzyskane dzięki Elab zapewniły mi miejsce na wymarzonym Edinburgh University. Studia w Wielkiej Brytanii to doświadczenie, którego nie można porównać z żadnym innym, krok, ba! - skok w przód.
  • Julia
    SOAS
    Julia
    Pomysł na aplikowanie na studia w Wielkiej Brytanii przyszedł mi do głowy dopiero w listopadzie, kiedy dowiedziałam się, że deadline to już 15 stycznia! Jednak dzięki konsultacjom Elab bez problemu wybrałam uniwersytety, które najbardziej mi odpowiadały i przygotowałam aplikację na najwyższym poziomie, która pomogła mi się dostać na dokładnie taki kierunek jaki chciałam – Hindi na SOAS. Studia w Londynie to spełnienie marzeń i otwarta droga do międzynarodowej kariery!
  • Weronika
    Dania Higher Education Academy
    Weronika
    Firma Elab Education Laboratory to zespół profesjonalistów z doświadczeniem i chęcią pomocy w każdej sytuacji. Bardzo dziękuję za pomoc w wyborze uczelni i aplikacji na Akademię. Po pierwszym semestrze na duńskiej uczelni wiem, że to była bardzo dobra decyzja z której jestem zadowolona. Szczególne podziękowania chciałam złożyć Pani Aleksandrze Kozerze, która była ze mną w ciągłym kontakcie, wykazała się elastycznością i dużym zaangażowaniem w kontaktach z przedstawicielami uczelni. Dała mi również wiele cennych rad i wskazówek oraz wsparcie. Z pełną odpowiedzialnością, wszystkim polecam firmę Elab.
  • Ola
    University of Cardiff
    Ola
    Myślę, że ciężko jest się ograniczyć do kilku rzeczy, ponieważ współpraca układała się świetnie przez cały czas. Na pewno dużo pomocy otrzymałam przy początkowym procesie aplikacji, personal statement i reference. Nie do pominięcia jest również fakt, że otrzymywałam rady i odpowiedzi na każde pytanie, bez względu na to ile razy pytałam o to samo lub jak banalne mogło się ono wydawać.
  • Zosia Nowak
    Richmond, The American International University in London
    Zosia Nowak
    Jestem bardzo zadowolona z usług tej organizacji. Ponad półtora roku temu w bardzo szybki, sprawny i oddany sposób pomogła mi ziścić moje marzenie o studiowaniu za granica. Dzięki całej organizacji a wszczególności dozgonnej pomocy Oli Kozery studiuje Psychologie na amerykańskiej uczelni w Londynie a całe następne pół roku spędzę na wymianie w Australii w ramach student exchange. Jeśli to nie jest spełnieniem marzeń, to nie wiem co jest. Dziękuję!
  • Grzegorz
    University College London
    Grzegorz
    Aplikuję na matematykę. Dostałem już oferty z Warwick, King’sCollege, Birmingham i Liverpool, czekam jeszcze na odpowiedź z UCL. Tylko dzięki pomocy i zaangażowaniu p. Olgi i p. Aleksandry udało mi się tak sprawnie przejść przez cały proces aplikacji, szczególnie przy pisaniu Personal Statement i Referencji. Nieoceniona była pomoc P. Olgi przy sprawdzaniu uczelni, ich wymagań i przy ostatecznym wyborze. Ogromna życzliwość obu Pań, ich profesjonalizm i zaangażowanie na każdym etapie współpracy dały efekt w postaci ofert. Bardzo dziękuję obu Paniom ponieważ dzięki nim cała ta przygoda stała się po prostu łatwa i przyjemna. Nie byłem pewien, czy współpraca z Elabem to dobry pomysł ale teraz wiem, że dostaję więcej niż oczekiwałem. Polecam! PS Właśnie dostałem PIĄTĄ ofertę – z UCL! Mam więc komplet ofert. Jeszcze raz dziękuję p. Oldze i p. Aleksandrze za tak skuteczną pomoc.
  • Julita
    University of Cambridge
    Julita
    Pani Aleksandro, Serdecznie dziekuje za wszelką pomoc przy aplikacji do Cambridge! Próbne rozmowy, materiały i wskazówki były niezwykle przydatne oraz profesjonalnie przygotowane. Rok temu bym nie uwierzyła gdyby ktos mi powiedział ze uda mi sie dostać do Cambridge i to jeszcze na inżynierię! Świetnie mi sie współpracowało z Elab i uważam że jest to niezwykła inicjatywa która pozwala spełniać marzenia! Jeszcze raz dziekuje :)
  • Justyna
    King's College London
    Justyna
    Piszę, żeby potwierdzić, że od wczoraj wieczorem moja oferta z Kingsa zmieniła się na unconditional, więc nic nie stoi mi na przeszkodzie w podjęciu studiów. Chciałabym za to bardzo, ale to bardzo podziękować całemu zespołowi Elabu za spełnienie marzenia, które miałam od początków gimnazjum. Nadal nie dociera do mnie, że zacznę studia na uczelni w top 20 rankingu światowego. Jestem też pewna, że gdyby nie Wasza pomoc (już od samego wyboru kierunku, bo wcześniej myślałam o ekonomii, a nie zarządzaniu) nie dostałabym tej conditional offer pod koniec zeszłego roku, co stanowiło dla mnie motywację w trakcie samej nauki do matury. Zarówno referencja i personal statement były niesamowicie dopracowane, a wszystkie przypomnienia o terminach wysłania kolejnych dokumentów uspokoiły rodziców. Osobno pragnęłabym podziękować Pani za bycie ciągle pod telefonem, gdy mój tata panikował przez maturę, czy nawet wczoraj przez dosyć krótkie opóźnienie Kingsa. Po rozmowie z Panią zupełnie zmieniał nastawienie co do problemu. Naprawdę nie mogłam lepiej wybrać i poznanie Elabu dwa lata temu na targach uczelni brytyjskich było najlepszą rzeczą jaka mogła mi się przytrafić w celu wyjazdu do Wielkiej Brytanii.
  • Amy
    BiomedicalScience
    Amy
    Anglia Ruskin University to wspaniałe miejsce do nauki, rozwijania swoich umiejętności oraz poznania niesamowitych ludzi! Ze studiowania na tym uniwersytecie mam same dobre wspomnienia, a nabyte umiejętności na pewno przydadzą mi się w pracy. Podczas studiowania nauczyciele i pracownicy szkoły dali mi bardzo dużo wsparcia, zawsze służyli pomocą i dobrą radą. Położenie szkoły oraz samo miasto Cambridge jest idealne dla młodych ludzi którzy chcą korzystać z życia studenckiego ;)Z pewnością mogę polecić ten uniwersytet osobom które chcą połączyć naukę z dobrą zabawą :)
 

Pobudka 

Wstałam o godzinie 7, zgodnie z nastawionym budzikiem. Przez ostatnie 2 i pół dnia spałam w sumie jakieś 2,5h, więc czułam się jak na kacu-gigancie. Ubrania pochowane w pudłach, zero łóżka, zero szafy, jedno drewniane biurko czuwało pod oknem i czekało aż ktoś na nie wejdzie i powiesi się na żarówce sterczącej jak palec boży z sufitu. Nie miałam nic w lodówce, więc o jedzeniu nie było mowy. Dopadłam do najbliższego kartonu podpisanego „CIUCHY”, wyjęłam kosmetyczkę razem z czystą bielizną i poleciałam do łazienki. Nic nie równa się z uczuciem zimnego prysznica po długiej i meczącej podroży, dlatego spędziłam pod tymi wspaniałymi strumieniami wody jakieś pół godziny, zastanawiając się co robić dalej. Mogłam iść prosto do sklepu, najeść się i pójść spać. Z drugiej jednak strony, był to dzień kolejnego spotkania ze studentami z kierunku. Na pierwszym nie byłam, więc wypadałoby się pokazać, bo nie ma nic gorszego niż totalna anonimowość w zupełnie nowym miejscu. Moje ciało było głodne, niewyspane i połamane od dmuchanego materaca, który, jak się później okazało, miał na odwrocie dziurę wielkości Watykanu, ale co tam. Ignorując wszelkie atawizmy i urojonego kaca, spakowałam laptopa i dokumenty do mojego plecaczka z pomponem i poleciałam do szkoły.

 

Na głodzie poznania

Mój kampus ma 3 oddziały: dwa położone stosunkowo blisko siebie i jeden po drugiej stronie miasta. Za pierwszym razem nie miałam zielonego pojęcia dokąd iść, więc naturalnie wylądowałam na tym złym. Od prawidłowego budynku dzieliło mnie jakieś 300 metrów, które pokonałam w czasie iście olimpijskim. Mam to do siebie, że każdy, nawet najmniejszy przejaw ruchu, mój organizm traktuje jak maraton. Wleciałam do budynku cała czerwona, z podkrążonymi oczami strzelającymi we wszystkich kierunkach, z doszczętnie przepoconym płaszczem (podkreślam – urojony kac i uwarunkowania genetyczne). Zapoznałam się z grupa, w której okazałam się być najmłodsza (18 lat). Nie było NIC do jedzenia, pomimo tego, ze BAA prowadzi nieziemską stołówkę. Nie, tego dnia, ku mojej rozpaczy, była zamknięta z całym cudownym jedzeniem za metalową kotarą. Okazało się również, że jestem tą, która przyjechała najpóźniej – wszyscy byli na dniu otwartym i zdawali się rozumieć układ budynków, plan lekcji i całe otoczenie. Przekonałam się, że moja grupa prawdziwie międzynarodowa: mamy Bułgarów, Czechów, Rumunów, Duńczyków, Niemkę, Litwinów i 4 Polki. Przechadzając się po Akademii, bardzo często zdarzało mi się słyszeć rozmowy po polsku, czy słowacku, który jest równie zrozumiały, chociaż odrobinę bardziej zabawny (zapytajcie kiedyś znajomych ze Słowacji dlaczego słowo „wyszukaj” tak ich bawi).

 

Pokaż kotku, co masz w środku

Sam budynek Akademii, a konkretniej „the Golden Tooth”, który jest specjalnym wydziałem dla studentów związanych z IT i wszystkim co multimedialne, wygląda schludnie i nowocześnie. Swoją nazwę zawdzięcza złotemu kolorowi blachy, która okala jego zewnętrzną część. Na 3 kondygnacjach mieści się kilkanaście sal wykładowych z nowoczesnym sprzętem i krzesłami o horrendalnej cenie i wątpliwej wartości użytkowej (czytaj: po godzinie siedzenia tracisz czucie w pośladkach). Wykładowcy to przemili ludzie, którzy nigdy nie podadzą ci odpowiedzi na zadane pytanie, a raczej sprawią, że pojawi się setka nowych. Może właśnie oto chodzi, żeby ciągle zadawać sobie nowe pytania, być dociekliwym? 

Mój kierunek nosi dumną nazwe „Multimedia Design and Communication” i składa sie z 4 przedmiotow: Design, Interaction, Business i Communication. Design przewiduje naukę podstawowych zasad estetyki i komponowania, obsługę programów graficznych takich jak Photoshop czy Illustrator. Większości uczysz się na własną rękę w domu, przy asyście platformy „Lynda.com”. Interaction to nauka języka HTML i CSS, pod koniec pierwszego semestru również PHP. Bardzo przydatne, jeśli kogoś kręci kodowanie (mnie nie). Business to podstawy, omawianie biznesów, które wstrząsnęły rynkiem, tworzenie BMC i analizy SWOT, w trakcie drugiego semestru zapewne coś więcej. Communication to przedmiot, który ma za zadanie pomóc nam dotrzeć do odbiorcy produktu, rozumieć i interpretować jego zachowania, żeby tworzyć produkt dla prawdziwej osoby, a nie wyimaginowanego klienta. „Own studies day” pojawia się na planie bardzo często, obok normalnych dni na uczelni i projektów grupowych, które trwają średnio trzy tygodnie, więc macie dużo swobody. 

Jeśli mogę jakoś podsumować moje doświadczenia z duńskim systemem edukacji, mocno zawężonymi do mojej szkoły i kierunku, to powiedziałabym, że trzeba mieć dobrze wykształcone umiejętności interpersonalne (networking to naprawdę wszystko), kreatywny, otwarty umysł i naprawdę dużo samozaparcia. Szkoła daje ci tylko wyłącznie materiały, pracujesz na projektach, ale tylko ty odpowiadasz za ilość wiedzy, którą przyswoisz i co dalej z nią zrobisz.

Moja rada? Nie przejmuj się, jeśli myślisz, że twój angielski nie jest wystarczająco dobry, że nie dasz sobie rady, że sam nie jesteś w stanie się utrzymać (niebawem napiszę o znajdowaniu pracy i kwestiach czysto finansowych) czy co tam jeszcze przychodzi ci do głowy. NIE MARTW SIĘ, wszystko jest dla ludzi.

Stay strong