Jak przejść przez studia, by poradzić sobie na rynku pracy?
11 lipca 2017
Państwowe firmy od środka, czyli jak wygląda praca w budżetówce
11 lipca 2017
Natalia Prymek

A właśnie, że masz dużo czasu, czyli jak wydłużyć dobę

„Ach, gdybym tylko miał więcej czasu!” „Gdyby doba miała 48 godzin, wtedy bym się ze wszystkim wyrobił”. Najczęściej jesteśmy przekonani, że największy problem związany z czasem, to jego niedostatek. Gdydy czasu było więcej, to zniknęłyby wszystkie nasze troski, a zarządzanie sobą czy zadaniami stałoby się banalne. W tym wpisie, chcę Cię przekonać, że założenie to jest z gruntu nieprawdziwe. Masz wystarczającą ilość czasu i nawet o tym nie wiesz! Jak to możliwe?

Wyobraź sobie następującą sytuację.

Ruch obrotowy Ziemi zwalnia (dzięki boskiej interwencji nie wyrządza to żadnych szkód) i doba wydłuża się dwukrotnie. Trwa teraz 48 godzin. Czy dzięki temu łatwiej byłoby Ci wykonać wszystkie Twoje zadania? Czy sprawiłoby to, że teraz będziesz ze wszystkim na czas? Na pierwszy rzut oka, może się tak wydawać.

Śmiem jednak twierdzić, że gdyby ludzie mieli dwa razy więcej czasu niż obecnie, niewiele by to zmieniło. Dlaczego?

Głównym problemem nie jest brak czasu, a złe zarządzanie swoją uwagą.

Czas nie jest problemem. Czas po prostu jest. Płynie niezależnie od tego, co robimy. To, w jaki sposób lokujemy swoją uwagę, jest zarówno źródłem problemu, jak i jego rozwiązaniem. Naszą uwagę mogą zyskać rozmaite osoby, zadania i zdarzenia. Część z nich jest istotna, a część trywialna. Smutne jest to, że trywialne sprawy dużo łatwiej przejmują naszą uwagę i to im poświęcamy większość czasu. Dlaczego się tak dzieje? Wszystkiemu winny jest opór.

Zadania ważne, wartościowe są zazwyczaj trudne, z dwóch powodów:
a) nie wiemy dokładnie, jak się za nie zabrać
b) jest szansa, że nam nie wyjdą

Nic więc dziwnego, że odczuwamy na myśl o nich strach, niepokój i właśnie opór.

Z drugiej strony mamy zadania trywialne:
a) doskonale wiemy, jak je robić – w przeszłości wielokrotnie się już nimi zajmowaliśmy
b) są proste, ryzyko że zakończą się porażką jest praktycznie zerowe.

W efekcie te zadania wydają się bezpieczne i czujemy przed nimi dużo mniejszy opór.

Zazwyczaj idziemy po linii najmniejszego oporu

Bo to jest dla nas emocjonalnie najłatwiejsze, wymaga najmniej energii czy siły woli. Dlatego właśnie trywialne zadania triumfują.

Opór występuje w kilku postaciach:

a) prokrastynacji, czyli odkładania spraw na później.

Zrobiłbym to, ale mi się nie chce albo się boję, że mi nie wyjdzie. Odłożę to na jutro.
A jutro wcale nie jest łatwiej. Wręcz przeciwnie – pierwsze prawo oporu mówi, że opór narasta za każdym razem, kiedy coś odkładamy na później. Im dłużej czekamy z wykonaniem zadania, tym większy opór będziemy odczuwać przed jego wykonaniem. Aż dojdziemy do takiego momentu, że wykonanie tego zadania będzie graniczyło z cudem.

b) zajętości

Prokrastynację najczęściej utożsamiany z lenieniem się. Zamiast wziąć się do pracy, ktoś ogląda seriale, gra na komputerze czy przesiaduje godzinami na fejsie. Jednak opór, który odczuwamy przed trudnymi zadaniami, potrafi działać też bardziej subtelnie.

Idziemy do pracy i wykonujemy w niej różnego rodzaju działania przez 6, 8 czy nawet 10 godzin. Pracujemy dużo i wytrwale. Szkoda tylko, że nie nad tym, nad czym powinniśmy. Jesteśmy bardzo zajęci wykonywaniem zadań, które są proste. Wiemy, jak się za nie zabrać i co należy zrobić na każdym kroku. Czujemy przed nimi mniejszy opór. W efekcie dostarczamy sobie świetnej wymówki.  Jestem tak zajęty, że nie mam kiedy zająć się tymi trudnymi zadaniami, nawet jak bym chciał.

c) reagowanie na nagłe wypadki

Inny sposób, w który próbujemy zagłuszyć swoje produktywnościowe sumienie, to reagowanie na nagłe wypadki i kryzysy. Telefon dzwoni – trzeba go odebrać. Dostałem maila – muszę na niego odpisać. Klient chce dostać ode mnie ofertę – muszę mu ją przygotować. Szef daje mi zadanie – muszę się tym zająć. Natychmiast. Porzucam swój plan z listą wartościowych zadań, przed którymi odczuwam jednak silny opór i biorę się za pilne zadania, które właśnie się pojawiły. Brzmi znajomo? Nawet jeśli nie robimy tak przez cały czas, to z pewnością zdarza nam się takie postępowanie.

Nie chcę oczywiście powiedzieć, że nie powinniśmy wcale odbierać telefonów, odpisywać na maile czy przygotowywać oferty dla Klientów. Warto jednak zadać sobie pytanie, czy faktycznie jest to nagły wypadek i muszę to zrobić w tej chwili? Najczęściej przeceniamy pilność zadań. Prawdziwe nagłe wypadki (nasz bliski trafił do szpitala, zalało mieszkanie lub wybuchł w nim pożar, dzwoni Klient, który chce złożyć zamówienie naszego życia) zdarzają się bardzo rzadko. Jeden w tygodniu to już bardzo często. Najczęściej jednak zachowujemy się zupełnie inaczej.

Każdą prośbę od Klienta lub Szefa traktujemy jak nagły wypadek. Zastanów się jednak czy coś się stanie, jeśli zajmiesz się powierzonymi przez nich zadaniami jutro? Jeśli tak, zrób to od razu. Jeśli nie – będziesz miał jednodniowy bufor czasowy, dzięki któremu będziesz mógł wszystko sobie dobrze zaplanować. Będziesz mógł zgrupować ze sobą podobne zadania i przeznaczyć na nie pewną jednostkę czasu, np. 25 minut.

Która z tych dwóch opcji wydaje Ci się sensowniejsza?

a) zajmujesz się pracą – dostajesz maila – odpisujesz na niego – wracasz do pracy – dostajesz kolejnego maila – odpisujesz na nie – itd.

b) czekasz jeden dzień (pół dnia) aż nazbiera Ci się odpowiednia ilość maili, po czym hurtowo odpisujesz na wszystkie wiadomości – a potem zajmujesz się swoją pracą?

Mam nadzieję, że nie masz wątpliwości, że drugie podejście będzie znacznie skuteczniejsze. Przeskakiwanie pomiędzy zadaniami mocno wybija z rytmu. Druga z tych opcji pozwala zachować koncentrację.

Wróćmy teraz do problemu braku czasu.

Jeśli ktoś nie potrafi skutecznie poradzić sobie z oporem i w efekcie odkłada sprawy na później, jest ciągle czymś zajęty i reaguje na nagłe wypadki, dodatkowy czas nic mu nie da.

To tak jakby nalać większy strumień wody do durszlaka. Jeśli w naczyniu są dziury, woda i tak z niego wypłynie, bez względu na to, jak duży strumień będzie do niego wpływać. Jeśli nieumiejętnie wykorzystujemy swój czas, większa ilość czasu nie jest najskuteczniejszym rozwiązaniem.

Ludzie odkładający sprawy na później wytworzą tylko większy opór przed zadaniami, których się boją.

Osoby zajęte i odpowiadające na nagłe wypadki będą w stanie wykonać więcej trywialnych zadań.

Prawdziwą zmianę można dokonać nie poprzez zwiększanie czasu, a właściwe kierowanie swoją uwagą.

Poniżej przedstawię skrótowo kilka recept, jak można to zrobić.

1. Jak poradzić sobie z oporem?

a) działaj szybko. Skoro im dłużej z czymś zwlekamy, tym mniejszy opór się wytwarza – powinniśmy możliwie szybko wziąć się za trudne i wartościowe zadania, po tym jak je wymyślimy lub ktoś je nam powierzy.

b) dziel duże zadania na mniejsze. Jeśli przeraża Cię wielkość zadania, podziel je na wiele małych zadań. Myśl o poradzeniu sobie z maluchem będzie wywoływała dużo mniejszy opór niż walka z gigantem.

c) wyznaczaj najbliższe działania. Zapisz jaka jest pierwsza, fizyczna czynność, którą należy wykonać, żeby zrealizować to zadanie – np. zadzwoń do Kasi, wyślij maila do Pana Jacka, otwórz plik w Wordzie. Gdy jasne staje się dla Ciebie, co jako pierwsze powinieneś zrobić, opór maleje.

d) pracuj w blokach czasu. Powiedz sobie, że zajmiesz się tym zadaniem tylko przez 5 minut. Włącz stoper i zacznij działać. Gdy usłyszysz alarmowy sygnał masz pełne prawo skończyć pracę nad zadaniem i zająć się czymś innym. Jeśli jednak masz ochotę, możesz dalej popracować nad tym zadaniem. Drugie prawo oporu mówi, że opór zmniejsza się w chwili podjęcia działania i podczas jego wykonywania.

Dodatkowa korzyść z nadpoczęcia zadania polega na tym, że nasz umysł ma silną potrzebę ukończenia, choćby jakiegoś, etapu. Jeśli przerwiemy zadanie w połowie, będzie nas ciągnąć, żeby je dokończyć.

e) zwiększaj ból niezrobienia czegoś. Czwarte prawo oporu mówi, że po przekroczeniu pewnego poziomu oporu, jesteśmy w stanie wykonać zadanie, tylko w sytuacji jeśli ból nie zrobienia zadania jest wyższy niż wzięcia się za nie.

Nawet jeśli bardzo nie chce Ci się płacić czynszu za mieszkanie, to perspektywa wywalenia Cię na bruk jest bardziej bolesna niż płacenie.

Możesz sztucznie zwiększać ból nie wykonania działania. Najprościej jest postawić na szali swoją reputację. Zobowiąż się przed żoną, mężem, szefem lub ważnym klientem, że zrobisz coś do konkretnego dnia. Perspektywa nie dotrzymania słowa i rozczarowania małżonka, szefa czy klienta, a także idących za tym konsekwencji, może być znacznie boleśniejsza niż pochylenie się nad trudnym zadaniem.

2. Odpowiednia liczba zobowiązań czy projektów

Nawet jeśli umiemy już radzić sobie z oporem, to jeszcze nie wszystko. Żaden system skuteczności osobistej i przezwyciężania oporu Ci nie pomoże, jeśli masz zbyt wiele zobowiązań.

Wyobraź sobie, że potrafisz płynnie żonglować trzema piłkami. Przy czterech piłkach czasem Ci się uda złapać wszystkie, a czasem nie. Zaś przy pięciu i więcej piłkach wszystkie zlatują Ci na ziemię. Zauważ, że to nie jest tak, że dokładając kolejną piłkę, dalej świetnie żonglujesz trzema pierwszymi, a jedyny problem jest z czwartą, piątą czy kolejnymi. Zwiększając liczbę piłek sprawiasz, że nawet żonglowanie tymi trzema, które opanowałeś do perfekcji się sypie.

Podobnie jest z projektami i zobowiązaniami. Jest taka liczba do której świetnie sobie radzimy. Potem jest jeszcze przedział do którego ledwo dajemy radę. A potem jest liczba, przy której zawalamy wszystkie projekty.

Jaka to liczba? Z pewnością każdy człowiek ma swoje wartości przy których radzi sobie świetnie, z problemami i wcale. Ważne jest, by zdawać sobie z tego sprawę i jeśli aktualnie jesteś powyżej tej pierwszej wartości, zmniejszyć liczbę projektów, w które się zaangażowałeś. Jak? O tym w kolejnym wpisie.

To nie czas jest problemem. Czas po prostu jest. To jak wykorzystujemy swoją uwagę może być źródłem Twoich problemów lub ich rozwiązaniem. Naucz się pokonywać opór i mieć odpowiednią liczbę zobowiązań, a starczy Ci uwagi  i czasu na wszystko.

Autor: Andrzej Bernardyn

Opinie o nas

  • Southampton Solent University
    Marta
    Taaaak! Otwieramy nowe yankee candle, studia znowu za chwile, przeprowadziłam się nareszcie do ładnego mieszkania, bo te studenckie domy tutaj to jest porażka, No i żyjemy sobie z chłopakiem w dwójkę, podróżujemy dużo także jest super ❤️
  • Maturzystka
    Agata
    Dziękuję za referencje, po poprawkach brzmią nieporównywalnie bardziej przekonująco niż pierwsza wersja.
  • Maturzysta
    Filip
    Dostałem zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną od Imperial College. Muszę przyznać, że jestem z siebie odrobinę dumny, choć na razie zero w tym mojej zasługi, a cała Wasza. Dziękuję!
  • Edinburgh University
    Grzesiek
    Konsultanci służą radą w każdej dziedzinie związanej ze studiami, a personal statement i referencja uzyskane dzięki Elab zapewniły mi miejsce na wymarzonym Edinburgh University. Studia w Wielkiej Brytanii to doświadczenie, którego nie można porównać z żadnym innym, krok, ba! - skok w przód.
  • Cass Business School
    Karolina
    I highly appreciate everything you do for me. I can't imagine how I would get through all the application process without the possibility to have somebody I can ask and to count on. I was nicely surprised how much advice I could get about everything that came to my mind. Thank You very much for such a great support. I believe your service is invaluable.
  • BA South Asian Studies
    Julia
    Pomysł na aplikowanie na studia w Wielkiej Brytanii przyszedł mi do głowy dopiero w listopadzie, kiedy dowiedziałam się, że deadline to już 15 stycznia! Jednak dzięki konsultacjom Elab bez problemu wybrałam uniwersytety, które najbardziej mi odpowiadały i przygotowałam aplikację na najwyższym poziomie, która pomogła mi się dostać na dokładnie taki kierunek jaki chciałam – Hindi na SOAS. Studia w Londynie to spełnienie marzeń i otwarta droga do międzynarodowej kariery!
  • University of Cardiff
    Ola
    Myślę, że ciężko jest się ograniczyć do kilku rzeczy, ponieważ współpraca układała się świetnie przez cały czas. Na pewno dużo pomocy otrzymałam przy początkowym procesie aplikacji, personal statement i reference. Nie do pominięcia jest również fakt, że otrzymywałam rady i odpowiedzi na każde pytanie, bez względu na to ile razy pytałam o to samo lub jak banalne mogło się ono wydawać.
  • University of the Arts
    Jakub
    Kiedyś nie wierzyłem, że dam radę przejść przez cały proces rekrutacji w zaledwie miesiąc, a dziś - dzięki Elab - studiuje wymarzoną fotografię w Londynie! Życie w UK, to niesamowita przygoda, studia wymagają wiele, ale oferują mnóstwo możliwości w zamian! Wykładowcy i studenci żyją przepełnieni pasją do tego co robią. Nie warto się wahać.
  • University of Cambridge
    Michał
    Studia na najlepszej uczelni w UK były moim marzeniem od początku IB. Nigdy nie poradziłbym sobie w gąszczu dokumentów, esejów (sczególnie na Cambridge) i reguł oraz jednocześnie nauce do egzaminów, gdyby nie nieoceniona pomoc indywidulanego konsultanta. Mierzę wysoko i wierzę, że warto zainwestować w sukces!
  • Grenoble Graduate School of Business
    Szymon
    Kiedy po trzech latach studiowania w Polsce zdecydowałem się na wyjazd, nie wiedziałem jak bardzo różnic się proces aplikacji, o ilu dokumentach i terminach trzeba pamiętać. Profesjonalna i zawsze fachowa pomoc konsultanta Elab uświadomiła mi wiele istotnych aspektów aplikacji, o których sam nigdy bym nie wiedział. Pomoc i rada doświadczonego profesjonalisty jest zawsze bezcenna.
  • Richmond, The American International University in London
    Justyna
    Moją przygodę ze studami w Lodynie zaczęłam od dostania sie na Middlesex University. Poczytałam trochę opinii na forach o tym uniwersytecie i zdaławałam sobie sprawę, że nie jest to najlepsza szkoła. Wtedy jeszcze to tak bardzo mi nie przeszkadzało, stwierdziłam,że ile ludzi tyle opinii i nie ma co się przejmować. Niestety już na miejscu, okazało się że opinie były prawdziwe i w Londynie sie potwierdziły. Bardzo niskie miejsce w rankingach, a także poziom nauczania słaby, miałam wrażenie, że nie stawia przede mną żadnych wyzwań. Wraz z koleżanką, również z Middlesex postanowiłyśmy przemyśleć nasze możliwości po rezygnacji. Jedyne opcje, które nam przyszły do głowy to poddanie sie i powrót do Polski, rezygnacja z Middlesex i aplikacja do jakiejś innej szkoły, ale dopiero za rok lub próba przeniesienia sie juz od nowego semestru. Wtedy zwróciłyśmy sie o pomoc do Pani Aleksandry z agencji Elab. Dzięki Elab dowiedziałyśmy sie o Richmond The American International University, gdzie złożyłyśmy podanie. W procesie aplikacji, zbierania dokumentów i kontaktu z uczelnią pomogła nam właśnie agencja Elab. W bardzo krótkim czasie udało nam się dopełnić wszystkich formalności i mogłyśmy rozpocząć studia w Richmond. Po tym doświadczeniach zdałam sobie sprawę, jak ważna jest pomoc osób, które znają sie na tych procesach aplikacyjnych, które czasem są bardzo skomplikowane. Gdyby nie Elab to prawdopodobnie teraz byłabym w Polsce, z uczuciem zmarnowanej szansy.Wyjazd za granicę na studia, z dala od rodziny bardzo mnie zmienił. Mam wrażenie, że w ciagu tych ostatnich miesięcy bardziej dojrzałam niż w ciągu 3 lat. Bardzo spodobał mi się system nauczania tutaj. Na mojej uczelni mogę wybierać sama przedmioty, układać plan tak jak mi odpowiada, a doradcy są tu dla mnie aby mi w tym pomóc. Czuje sie tu traktowana bardzo indywidualnie, nie jak jeden numer z tysięcy. Kredyt studencki może przerażać, ale należy go potraktować jako inwestycje w siebie i swoją przyszłość. Myślę, ze warto podjąć takie wyzwanie. I nawet jeśli coś nie wychodzi to nie przejmować i sie i próbować dalej. Nie każde marzenie spełnia sie ot tak, czasem trzeba do nich długo dążyć, ale to nie znaczy, że nie są nam pisane.
  • Martyna
    University of Westminster
    Martyna
    System rekrutacji na studia w Wielkiej Brytani nie jest najprostszy, wymaga także wiele czasu oraz znajomości wymagań. Dzięki konsultacjom Elab byłam w stanie mu sprostać. Złożenie wszystkich aplikacji na czas byłoby w moim przypadku: osoby będącej przez ostatni rok w podróżach praktycznie niemożliwe bez pomocy Elab. W trakcie rekrutacji nierzadko miałam pytania dotyczące nurtujących mnie niejasności, na które zawsze otrzymywałam rzetelne i kompetentne odpowiedzi. Udzielana mi była także pomoc w razie jakichkolwiek problemów. Elab pomógł mi także dokonać wyboru odpowiedniej uczelni, przybliżając specyfikę studiowania podobnych kierunków na różnych uczelniach. Dostałam się na wszystkie uniwersytety na jakie aplikowałam i mogę śmiało powiedzieć, że pomógł mi w tym personal statement, w którego przygotowaniu pomagał mi Elab. Zostałam także dobrze przygotowana do interview, przeprowadzanego ze mną przez jedną z uczelni. Pomoc Elab zapewniła mi miejsce na świetnym uniwersytecie. Mogę bez wahania rekomendować korzystanie z ich usług każdemu, kto tak jak ja marzy o studiowaniu w Anglii.
  • Iwona
    maturzystka
    Iwona
    Jak narazie wszystko w jak najlepszym porządku – jest oferta unconditional z Institute of Education – aplikacja musiała być bardzo przekonująca.
  • Grzesiek
    Edinbourgh University
    Grzesiek
    Konsultanci służą radą w każdej dziedzinie związanej ze studiami, a personal statement i referencja uzyskane dzięki Elab zapewniły mi miejsce na wymarzonym Edinburgh University. Studia w Wielkiej Brytanii to doświadczenie, którego nie można porównać z żadnym innym, krok, ba! - skok w przód.
  • Julia
    SOAS
    Julia
    Pomysł na aplikowanie na studia w Wielkiej Brytanii przyszedł mi do głowy dopiero w listopadzie, kiedy dowiedziałam się, że deadline to już 15 stycznia! Jednak dzięki konsultacjom Elab bez problemu wybrałam uniwersytety, które najbardziej mi odpowiadały i przygotowałam aplikację na najwyższym poziomie, która pomogła mi się dostać na dokładnie taki kierunek jaki chciałam – Hindi na SOAS. Studia w Londynie to spełnienie marzeń i otwarta droga do międzynarodowej kariery!
  • Weronika
    Dania Higher Education Academy
    Weronika
    Firma Elab Education Laboratory to zespół profesjonalistów z doświadczeniem i chęcią pomocy w każdej sytuacji. Bardzo dziękuję za pomoc w wyborze uczelni i aplikacji na Akademię. Po pierwszym semestrze na duńskiej uczelni wiem, że to była bardzo dobra decyzja z której jestem zadowolona. Szczególne podziękowania chciałam złożyć Pani Aleksandrze Kozerze, która była ze mną w ciągłym kontakcie, wykazała się elastycznością i dużym zaangażowaniem w kontaktach z przedstawicielami uczelni. Dała mi również wiele cennych rad i wskazówek oraz wsparcie. Z pełną odpowiedzialnością, wszystkim polecam firmę Elab.
  • Ola
    University of Cardiff
    Ola
    Myślę, że ciężko jest się ograniczyć do kilku rzeczy, ponieważ współpraca układała się świetnie przez cały czas. Na pewno dużo pomocy otrzymałam przy początkowym procesie aplikacji, personal statement i reference. Nie do pominięcia jest również fakt, że otrzymywałam rady i odpowiedzi na każde pytanie, bez względu na to ile razy pytałam o to samo lub jak banalne mogło się ono wydawać.
  • Zosia Nowak
    Richmond, The American International University in London
    Zosia Nowak
    Jestem bardzo zadowolona z usług tej organizacji. Ponad półtora roku temu w bardzo szybki, sprawny i oddany sposób pomogła mi ziścić moje marzenie o studiowaniu za granica. Dzięki całej organizacji a wszczególności dozgonnej pomocy Oli Kozery studiuje Psychologie na amerykańskiej uczelni w Londynie a całe następne pół roku spędzę na wymianie w Australii w ramach student exchange. Jeśli to nie jest spełnieniem marzeń, to nie wiem co jest. Dziękuję!
  • Grzegorz
    University College London
    Grzegorz
    Aplikuję na matematykę. Dostałem już oferty z Warwick, King’sCollege, Birmingham i Liverpool, czekam jeszcze na odpowiedź z UCL. Tylko dzięki pomocy i zaangażowaniu p. Olgi i p. Aleksandry udało mi się tak sprawnie przejść przez cały proces aplikacji, szczególnie przy pisaniu Personal Statement i Referencji. Nieoceniona była pomoc P. Olgi przy sprawdzaniu uczelni, ich wymagań i przy ostatecznym wyborze. Ogromna życzliwość obu Pań, ich profesjonalizm i zaangażowanie na każdym etapie współpracy dały efekt w postaci ofert. Bardzo dziękuję obu Paniom ponieważ dzięki nim cała ta przygoda stała się po prostu łatwa i przyjemna. Nie byłem pewien, czy współpraca z Elabem to dobry pomysł ale teraz wiem, że dostaję więcej niż oczekiwałem. Polecam! PS Właśnie dostałem PIĄTĄ ofertę – z UCL! Mam więc komplet ofert. Jeszcze raz dziękuję p. Oldze i p. Aleksandrze za tak skuteczną pomoc.
  • Julita
    University of Cambridge
    Julita
    Pani Aleksandro, Serdecznie dziekuje za wszelką pomoc przy aplikacji do Cambridge! Próbne rozmowy, materiały i wskazówki były niezwykle przydatne oraz profesjonalnie przygotowane. Rok temu bym nie uwierzyła gdyby ktos mi powiedział ze uda mi sie dostać do Cambridge i to jeszcze na inżynierię! Świetnie mi sie współpracowało z Elab i uważam że jest to niezwykła inicjatywa która pozwala spełniać marzenia! Jeszcze raz dziekuje :)
  • Justyna
    King's College London
    Justyna
    Piszę, żeby potwierdzić, że od wczoraj wieczorem moja oferta z Kingsa zmieniła się na unconditional, więc nic nie stoi mi na przeszkodzie w podjęciu studiów. Chciałabym za to bardzo, ale to bardzo podziękować całemu zespołowi Elabu za spełnienie marzenia, które miałam od początków gimnazjum. Nadal nie dociera do mnie, że zacznę studia na uczelni w top 20 rankingu światowego. Jestem też pewna, że gdyby nie Wasza pomoc (już od samego wyboru kierunku, bo wcześniej myślałam o ekonomii, a nie zarządzaniu) nie dostałabym tej conditional offer pod koniec zeszłego roku, co stanowiło dla mnie motywację w trakcie samej nauki do matury. Zarówno referencja i personal statement były niesamowicie dopracowane, a wszystkie przypomnienia o terminach wysłania kolejnych dokumentów uspokoiły rodziców. Osobno pragnęłabym podziękować Pani za bycie ciągle pod telefonem, gdy mój tata panikował przez maturę, czy nawet wczoraj przez dosyć krótkie opóźnienie Kingsa. Po rozmowie z Panią zupełnie zmieniał nastawienie co do problemu. Naprawdę nie mogłam lepiej wybrać i poznanie Elabu dwa lata temu na targach uczelni brytyjskich było najlepszą rzeczą jaka mogła mi się przytrafić w celu wyjazdu do Wielkiej Brytanii.
  • Amy
    BiomedicalScience
    Amy
    Anglia Ruskin University to wspaniałe miejsce do nauki, rozwijania swoich umiejętności oraz poznania niesamowitych ludzi! Ze studiowania na tym uniwersytecie mam same dobre wspomnienia, a nabyte umiejętności na pewno przydadzą mi się w pracy. Podczas studiowania nauczyciele i pracownicy szkoły dali mi bardzo dużo wsparcia, zawsze służyli pomocą i dobrą radą. Położenie szkoły oraz samo miasto Cambridge jest idealne dla młodych ludzi którzy chcą korzystać z życia studenckiego ;)Z pewnością mogę polecić ten uniwersytet osobom które chcą połączyć naukę z dobrą zabawą :)
 

„Ach, gdybym tylko miał więcej czasu!” „Gdyby doba miała 48 godzin, wtedy bym się ze wszystkim wyrobił”. Najczęściej jesteśmy przekonani, że największy problem związany z czasem, to jego niedostatek. Gdydy czasu było więcej, to zniknęłyby wszystkie nasze troski, a zarządzanie sobą czy zadaniami stałoby się banalne. W tym wpisie, chcę Cię przekonać, że założenie to jest z gruntu nieprawdziwe. Masz wystarczającą ilość czasu i nawet o tym nie wiesz! Jak to możliwe?

Wyobraź sobie następującą sytuację.

Ruch obrotowy Ziemi zwalnia (dzięki boskiej interwencji nie wyrządza to żadnych szkód) i doba wydłuża się dwukrotnie. Trwa teraz 48 godzin. Czy dzięki temu łatwiej byłoby Ci wykonać wszystkie Twoje zadania? Czy sprawiłoby to, że teraz będziesz ze wszystkim na czas? Na pierwszy rzut oka, może się tak wydawać.

Śmiem jednak twierdzić, że gdyby ludzie mieli dwa razy więcej czasu niż obecnie, niewiele by to zmieniło. Dlaczego?

Głównym problemem nie jest brak czasu, a złe zarządzanie swoją uwagą.

Czas nie jest problemem. Czas po prostu jest. Płynie niezależnie od tego, co robimy. To, w jaki sposób lokujemy swoją uwagę, jest zarówno źródłem problemu, jak i jego rozwiązaniem. Naszą uwagę mogą zyskać rozmaite osoby, zadania i zdarzenia. Część z nich jest istotna, a część trywialna. Smutne jest to, że trywialne sprawy dużo łatwiej przejmują naszą uwagę i to im poświęcamy większość czasu. Dlaczego się tak dzieje? Wszystkiemu winny jest opór.

Zadania ważne, wartościowe są zazwyczaj trudne, z dwóch powodów:
a) nie wiemy dokładnie, jak się za nie zabrać
b) jest szansa, że nam nie wyjdą

Nic więc dziwnego, że odczuwamy na myśl o nich strach, niepokój i właśnie opór.

Z drugiej strony mamy zadania trywialne:
a) doskonale wiemy, jak je robić – w przeszłości wielokrotnie się już nimi zajmowaliśmy
b) są proste, ryzyko że zakończą się porażką jest praktycznie zerowe.

W efekcie te zadania wydają się bezpieczne i czujemy przed nimi dużo mniejszy opór.

Zazwyczaj idziemy po linii najmniejszego oporu

Bo to jest dla nas emocjonalnie najłatwiejsze, wymaga najmniej energii czy siły woli. Dlatego właśnie trywialne zadania triumfują.

Opór występuje w kilku postaciach:

a) prokrastynacji, czyli odkładania spraw na później.

Zrobiłbym to, ale mi się nie chce albo się boję, że mi nie wyjdzie. Odłożę to na jutro.
A jutro wcale nie jest łatwiej. Wręcz przeciwnie – pierwsze prawo oporu mówi, że opór narasta za każdym razem, kiedy coś odkładamy na później. Im dłużej czekamy z wykonaniem zadania, tym większy opór będziemy odczuwać przed jego wykonaniem. Aż dojdziemy do takiego momentu, że wykonanie tego zadania będzie graniczyło z cudem.

b) zajętości

Prokrastynację najczęściej utożsamiany z lenieniem się. Zamiast wziąć się do pracy, ktoś ogląda seriale, gra na komputerze czy przesiaduje godzinami na fejsie. Jednak opór, który odczuwamy przed trudnymi zadaniami, potrafi działać też bardziej subtelnie.

Idziemy do pracy i wykonujemy w niej różnego rodzaju działania przez 6, 8 czy nawet 10 godzin. Pracujemy dużo i wytrwale. Szkoda tylko, że nie nad tym, nad czym powinniśmy. Jesteśmy bardzo zajęci wykonywaniem zadań, które są proste. Wiemy, jak się za nie zabrać i co należy zrobić na każdym kroku. Czujemy przed nimi mniejszy opór. W efekcie dostarczamy sobie świetnej wymówki.  Jestem tak zajęty, że nie mam kiedy zająć się tymi trudnymi zadaniami, nawet jak bym chciał.

c) reagowanie na nagłe wypadki

Inny sposób, w który próbujemy zagłuszyć swoje produktywnościowe sumienie, to reagowanie na nagłe wypadki i kryzysy. Telefon dzwoni – trzeba go odebrać. Dostałem maila – muszę na niego odpisać. Klient chce dostać ode mnie ofertę – muszę mu ją przygotować. Szef daje mi zadanie – muszę się tym zająć. Natychmiast. Porzucam swój plan z listą wartościowych zadań, przed którymi odczuwam jednak silny opór i biorę się za pilne zadania, które właśnie się pojawiły. Brzmi znajomo? Nawet jeśli nie robimy tak przez cały czas, to z pewnością zdarza nam się takie postępowanie.

Nie chcę oczywiście powiedzieć, że nie powinniśmy wcale odbierać telefonów, odpisywać na maile czy przygotowywać oferty dla Klientów. Warto jednak zadać sobie pytanie, czy faktycznie jest to nagły wypadek i muszę to zrobić w tej chwili? Najczęściej przeceniamy pilność zadań. Prawdziwe nagłe wypadki (nasz bliski trafił do szpitala, zalało mieszkanie lub wybuchł w nim pożar, dzwoni Klient, który chce złożyć zamówienie naszego życia) zdarzają się bardzo rzadko. Jeden w tygodniu to już bardzo często. Najczęściej jednak zachowujemy się zupełnie inaczej.

Każdą prośbę od Klienta lub Szefa traktujemy jak nagły wypadek. Zastanów się jednak czy coś się stanie, jeśli zajmiesz się powierzonymi przez nich zadaniami jutro? Jeśli tak, zrób to od razu. Jeśli nie – będziesz miał jednodniowy bufor czasowy, dzięki któremu będziesz mógł wszystko sobie dobrze zaplanować. Będziesz mógł zgrupować ze sobą podobne zadania i przeznaczyć na nie pewną jednostkę czasu, np. 25 minut.

Która z tych dwóch opcji wydaje Ci się sensowniejsza?

a) zajmujesz się pracą – dostajesz maila – odpisujesz na niego – wracasz do pracy – dostajesz kolejnego maila – odpisujesz na nie – itd.

b) czekasz jeden dzień (pół dnia) aż nazbiera Ci się odpowiednia ilość maili, po czym hurtowo odpisujesz na wszystkie wiadomości – a potem zajmujesz się swoją pracą?

Mam nadzieję, że nie masz wątpliwości, że drugie podejście będzie znacznie skuteczniejsze. Przeskakiwanie pomiędzy zadaniami mocno wybija z rytmu. Druga z tych opcji pozwala zachować koncentrację.

Wróćmy teraz do problemu braku czasu.

Jeśli ktoś nie potrafi skutecznie poradzić sobie z oporem i w efekcie odkłada sprawy na później, jest ciągle czymś zajęty i reaguje na nagłe wypadki, dodatkowy czas nic mu nie da.

To tak jakby nalać większy strumień wody do durszlaka. Jeśli w naczyniu są dziury, woda i tak z niego wypłynie, bez względu na to, jak duży strumień będzie do niego wpływać. Jeśli nieumiejętnie wykorzystujemy swój czas, większa ilość czasu nie jest najskuteczniejszym rozwiązaniem.

Ludzie odkładający sprawy na później wytworzą tylko większy opór przed zadaniami, których się boją.

Osoby zajęte i odpowiadające na nagłe wypadki będą w stanie wykonać więcej trywialnych zadań.

Prawdziwą zmianę można dokonać nie poprzez zwiększanie czasu, a właściwe kierowanie swoją uwagą.

Poniżej przedstawię skrótowo kilka recept, jak można to zrobić.

1. Jak poradzić sobie z oporem?

a) działaj szybko. Skoro im dłużej z czymś zwlekamy, tym mniejszy opór się wytwarza – powinniśmy możliwie szybko wziąć się za trudne i wartościowe zadania, po tym jak je wymyślimy lub ktoś je nam powierzy.

b) dziel duże zadania na mniejsze. Jeśli przeraża Cię wielkość zadania, podziel je na wiele małych zadań. Myśl o poradzeniu sobie z maluchem będzie wywoływała dużo mniejszy opór niż walka z gigantem.

c) wyznaczaj najbliższe działania. Zapisz jaka jest pierwsza, fizyczna czynność, którą należy wykonać, żeby zrealizować to zadanie – np. zadzwoń do Kasi, wyślij maila do Pana Jacka, otwórz plik w Wordzie. Gdy jasne staje się dla Ciebie, co jako pierwsze powinieneś zrobić, opór maleje.

d) pracuj w blokach czasu. Powiedz sobie, że zajmiesz się tym zadaniem tylko przez 5 minut. Włącz stoper i zacznij działać. Gdy usłyszysz alarmowy sygnał masz pełne prawo skończyć pracę nad zadaniem i zająć się czymś innym. Jeśli jednak masz ochotę, możesz dalej popracować nad tym zadaniem. Drugie prawo oporu mówi, że opór zmniejsza się w chwili podjęcia działania i podczas jego wykonywania.

Dodatkowa korzyść z nadpoczęcia zadania polega na tym, że nasz umysł ma silną potrzebę ukończenia, choćby jakiegoś, etapu. Jeśli przerwiemy zadanie w połowie, będzie nas ciągnąć, żeby je dokończyć.

e) zwiększaj ból niezrobienia czegoś. Czwarte prawo oporu mówi, że po przekroczeniu pewnego poziomu oporu, jesteśmy w stanie wykonać zadanie, tylko w sytuacji jeśli ból nie zrobienia zadania jest wyższy niż wzięcia się za nie.

Nawet jeśli bardzo nie chce Ci się płacić czynszu za mieszkanie, to perspektywa wywalenia Cię na bruk jest bardziej bolesna niż płacenie.

Możesz sztucznie zwiększać ból nie wykonania działania. Najprościej jest postawić na szali swoją reputację. Zobowiąż się przed żoną, mężem, szefem lub ważnym klientem, że zrobisz coś do konkretnego dnia. Perspektywa nie dotrzymania słowa i rozczarowania małżonka, szefa czy klienta, a także idących za tym konsekwencji, może być znacznie boleśniejsza niż pochylenie się nad trudnym zadaniem.

2. Odpowiednia liczba zobowiązań czy projektów

Nawet jeśli umiemy już radzić sobie z oporem, to jeszcze nie wszystko. Żaden system skuteczności osobistej i przezwyciężania oporu Ci nie pomoże, jeśli masz zbyt wiele zobowiązań.

Wyobraź sobie, że potrafisz płynnie żonglować trzema piłkami. Przy czterech piłkach czasem Ci się uda złapać wszystkie, a czasem nie. Zaś przy pięciu i więcej piłkach wszystkie zlatują Ci na ziemię. Zauważ, że to nie jest tak, że dokładając kolejną piłkę, dalej świetnie żonglujesz trzema pierwszymi, a jedyny problem jest z czwartą, piątą czy kolejnymi. Zwiększając liczbę piłek sprawiasz, że nawet żonglowanie tymi trzema, które opanowałeś do perfekcji się sypie.

Podobnie jest z projektami i zobowiązaniami. Jest taka liczba do której świetnie sobie radzimy. Potem jest jeszcze przedział do którego ledwo dajemy radę. A potem jest liczba, przy której zawalamy wszystkie projekty.

Jaka to liczba? Z pewnością każdy człowiek ma swoje wartości przy których radzi sobie świetnie, z problemami i wcale. Ważne jest, by zdawać sobie z tego sprawę i jeśli aktualnie jesteś powyżej tej pierwszej wartości, zmniejszyć liczbę projektów, w które się zaangażowałeś. Jak? O tym w kolejnym wpisie.

To nie czas jest problemem. Czas po prostu jest. To jak wykorzystujemy swoją uwagę może być źródłem Twoich problemów lub ich rozwiązaniem. Naucz się pokonywać opór i mieć odpowiednią liczbę zobowiązań, a starczy Ci uwagi  i czasu na wszystko.

Autor: Andrzej Bernardyn